Reklama
  • Środa, 9 listopada 2016 (15:00)

    Białaczka. Bunt w fabryce białych krwinek

Każdy człowiek nosi w sobie białą armię, która chroni go przed bakteriami, grzybami, wirusami i toksynami. Ale co robić w sytuacji, gdy ta armia wypowie posłuszeństwo?

Czym tak naprawdę jest białaczka?

Białaczka to rodzaj nowotworu, który zaczyna się w szpiku kostnym – tkance wytwarzającej białe i czerwone krwinki oraz płytki krwi. Jednym z typów tej choroby jest przewlekła białaczka szpikowa (PBS).

Mówimy o niej, gdy w komórkach szpiku dochodzi do mutacji w chromosomach 9 i 22 (powstaje tzw. chromosom Filadelfia) i szpik zaczyna wytwarzać zbyt dużo nieprawidłowych białych krwinek (leukocytów) – tzw. blastów.

Reklama

Początkowo powstają tam też inne komórki krwi – erytrocyty i trombocyty, ale później są produkowane już niemal wyłącznie leukocyty. I takie zepsute leukocyty nie dojrzewają, nie potrafią walczyć z chorobotwórczymi mikrobami, a do tego nie umierają w przewidzianym czasie, za to zabierają miejsce zdrowym komórkom we krwi i szpiku.

W jaki sposób objawia się PBS?

Wśród najczęściej wymienianych objawów są napady gorączki, nocne poty i ogólne zmęczenie, ale są to już oznaki zaawansowanej choroby. Zwykle przez dłuższy czas nie ma żadnych specyficznych dolegliwości, a choroba jest wykrywana przypadkowo podczas kontrolnych badań krwi.

Bywa, że chorzy tracą na wadze, odczuwają ból albo rozpieranie w nadbrzuszu po lewej stronie (tam znajduje się śledziona, która powiększa się w przebiegu choroby) albo cierpią na bóle głowy.

Nieleczona przewlekła białaczka prowadzi do niedokrwistości i nawracających, trudno poddających się leczeniu zakażeń oraz zwiększa skłonność do krwawień.

U co dziesiątego chorego nadmiar białych krwinek bywa przyczyną zaburzeń neurologicznych (bóle głowy, problemy ze wzrokiem) i duszności.

Kto jest narażony na zachorowanie?

Przewlekła białaczka szpikowa jest rzadkością; rocznie dotyczy jednej osoby na 50 tysięcy. Ryzyko rośnie z upływem lat – choroba ujawnia się przeciętnie w wieku 67 lat. Dzieci chorują rzadko.

Kiedy należy iść do lekarza?

W postawieniu rozpoznania podstawową rolę odgrywa badanie krwi, które ujawnia nadmiar leukocytów, a niekiedy także anemię i małopłytkowość. Dodatkowo są analizowane białe krwinki – lekarz szuka w nich chromosomu Filadelfia. Bywa, że diagnozę weryfikuje dopiero badanie RT-PCR, w którym ujawnia się zmieniony gen BCR/ABL.

Podczas badania lekarskiego często jest wyczuwalna powiększona śledziona, która może zajmować dużą część jamy brzusznej i uciskać na sąsiednie narządy.

Leczenie zależy m.in. od fazy białaczki, tego, czy jest genetycznie wrażliwa na inhibitory kinazy tyrozynowej, oraz od wieku i stanu pacjenta, a jego celem jest niedopuszczenie do wyjścia choroby poza fazę przewlekłą.

Obecnie standardowo są stosowane doustnie tzw. inhibitory kinazy tyrozynowej (m.in. imatynib i dasatynib), które przywracają prawidłowe działanie szpiku kostnego i pozwalają chorym na normalne funkcjonowanie. Leki te trzeba przyjmować długotrwale, raczej już do końca życia.

Jedyną skuteczną metodą leczenia jest przeszczep szpiku kostnego. Ale to zabieg obarczony dużym ryzykiem, a większości chorym na tę postać białaczki nie jest zalecana taka forma leczenia, z racji wieku i współistniejących dolegliwości .

Powiększona w przebiegu tej choroby śledziona jest krucha i łatwo ulega uszkodzeniom, które mogą być przyczyną krwotoku. Bywa, że narząd trzeba usunąć. To zwykle łagodzi objawy anemii i zmniejsza krwawienia.

Lekarz medycyny Małgorzata Załoga odpowiada na pytania Czytelników

Twoje Imperium

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.