Reklama
  • Środa, 9 listopada 2016 (13:05)

    Jak żyć i wygrać z rakiem

Czy rak piersi oznacza życiową rewolucję? Większość kobiet, które zachorowały, obawia się, że będą musiały przestrzegać rygorystycznej diety, zrezygnować z pracy, spotkań towarzyskich. Lekarze przekonują, że nie ma takiej potrzeby. Przeciwnie, zachęcają pacjentki, by starały się żyć normalnie. A ich bliskich, by im w tym nie przeszkadzali. Bo dzięki temu łatwiej przejść terapię.

Reklama

Rozmawiała: Małgorzata Nawrocka-Wudarczyk

Twój STYL: Co powinna zmienić w swoim życiu kobieta, która dowiedziała się, że ma raka piersi?

Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld: Jeśli do tej pory żyła dość zdrowo, racjonalnie się odżywiała, była aktywna fizycznie, nie będzie musiała wprowadzać wielkich zmian.

TS: Jednak według statystyk wiele chorych zaczyna wtedy stosować specjalne diety lub ogranicza aktywność.

AJG: Nie robią tego z powodu zaleceń lekarzy, lecz z własnej woli. Często pacjentkom wydaje się, że jeśli zachorowały, to znak, że coś robiły źle. Zastanawiają się, czy dobrze się odżywiały, czy nie za dużo pracowały. Tylko że w przypadku raka piersi trudno jednoznacznie stwierdzić przyczynę.

Geny są odpowiedzialne jedynie za 5–10 proc. wszystkich nowotworów złośliwych piersi. W pozostałych przypadkach czynników prowadzących do rozwoju choroby może być wiele.

Są wśród nich nieregularny tryb życia, alkohol spożywany w nadmiarze, nadwaga, a zwłaszcza tzw. otyłość brzuszna. Ale też ryzyko zachorowania wzrasta, gdy w organizmie długo działają naturalnie żeńskie hormony – estrogeny. Dotyczy to kobiet, które wcześnie mają pierwszą miesiączkę, późno przechodzą menopauzę, nie mają dzieci czy nie karmią piersią.

TS: Sporo kobiet na czas leczenia rezygnuje z pracy. Czy to konieczne?

AJG: Nie ma powodu, by od razu zakładać dłuższe zwolnienie, np. na pół roku. Ale na pewno w trakcie terapii konieczne są nieobecności kilkudniowe lub kilkutygodniowe. Wiele pacjentek jednak chce pracować, a nie siedzieć w domu i myśleć o chorobie. Ja i inni lekarze z naszej kliniki też zachęcamy je do tego, by pozostały aktywne zawodowo.

TS: Które etapy terapii są najtrudniejsze, kiedy chora powinna się skupić tylko na leczeniu?

AJG: U każdej pacjentki przebiega ono inaczej. Plan terapii zależy od stopnia zaawansowania choroby, podtypu raka piersi, stanu zdrowia kobiety. We wczesnych stopniach zaawansowania najpierw wykonywana jest operacja, w niektórych ośrodkach w ramach chirurgii jednodniowej, co oznacza, że pacjentka może tego samego dnia wrócić do domu.

Potem zaś, jeśli sytuacja tego wymaga, stosuje się tzw. leczenie uzupełniające, czyli chemioterapię, radioterapię lub hormonoterapię. Jeśli trzeba, to te metody się łączy. Leki hormonalne trzeba przyjmować długo, od 5 do 10 lat. Ale to preparaty doustne, tabletki lub kapsułki do łykania w domu. Pozostałe metody leczenia wymagają wizyt w szpitalu.

Chemioterapię uzupełniającą podaje się dożylnie. Z różną częstotliwością, zwykle raz na tydzień, co 2 lub 3 tygodnie, w zależności od zaproponowanego schematu. W sumie ten etap leczenia zajmuje 4–6 miesięcy.

Kroplówka, w której podaje się cytostatyki, trwa kilka lub kilkadziesiąt minut. Podczas jej podawania pacjentka z reguły nie odczuwa żadnych dolegliwości. Gorsze samopoczucie pojawia się zazwyczaj po 2–3 dniach. Dzieje się tak dlatego, że stosowane podczas chemioterapii leki są toksyczne nie tylko dla komórek nowotworowych, ale też dla całego organizmu.

Dlatego na początku terapii zalecamy pacjentce, by wzięła kilka dni zwolnienia i sprawdziła, jak będzie się czuć. Każdy znosi chemioterapię inaczej.

Większość pacjentek leczonych uzupełniająco czuje się dość dobrze przez cały okres leczenia. Jeśli jednak kobieta jest po chemioterapii mocno osłabiona, ma nudności, wymioty, biegunkę, powinna rozważyć dłuższą nieobecność w pracy. Zwłaszcza że leczenie osłabia odporność.

Lepiej unikać wtedy dużych skupisk ludzi: biur, centrów handlowych, środków komunikacji miejskiej. Radioterapia z reguły nie pogarsza tak mocno samopoczucia. Choć naświetlaniu trzeba poddawać się codziennie przez 4 tygodnie, trwa ono tylko kilka minut.

Zabieg może jednak powodować ogólne osłabienie i spadek energii. Dlatego niektóre pacjentki w trakcie radioterapii pozostają na zwolnieniu lekarskim.

TS: Czy w czasie leczenia kobieta powinna zrezygnować z wykonywania niektórych czynności w domu?

AJG: Po chemioterapii – tak, bo osłabiona najprawdopodobniej nie będzie w stanie robić wszystkiego, co robiła do tej pory. Jednak większość kobiet nawet wtedy dobrze sobie radzi.

TS: Czy w czasie leczenia należy stosować specjalną dietę?

AJG: Jeśli do tej pory chora odżywiała się prawidłowo, jadła dużo warzyw, regularne posiłki, unikała fast foodów, to nie musi niczego zmieniać. Dietę na pewno powinien zmienić ktoś, kto wcześniej odżywiał się źle. Czas terapii jest na to dobrym momentem.

TS: Co z tzw. superproduktami, które mają właściwości antynowotworowe, jak brokuły, kapusta, przetwory z pomidorów? Czy mogą pomóc w leczeniu?

AJG: W przypadku osób, które już chorują, nie ma to specjalnego znaczenia.

TS: W trakcie terapii antynowotworowych często się chudnie. Czy w związku z tym trzeba jeść więcej?

AJG: Jeśli chodzi o raka piersi, często jest odwrotnie. Wiele kobiet przez większość życia się odchudza. W trakcie chemioterapii przestają dbać o linię, żeby nie popsuć sobie wyni ków badań krwi, więc na ogół przybierają na wadze kilka kilogramów.

Trzeba jednak pamiętać, że prawidłowa masa ciała lub powrót do niej, jeśli kobieta ma nadwagę czy jest otyła, są bardzo ważne w trakcie i po zakończeniu leczenia raka piersi. Tkanka tłuszczo wa, zwłaszcza u kobiet w wieku pomenopauzalnym, produkuje estrogeny. A większość przypadków raka piersi to nowotwory hormonozależne, co oznacza, że pod wpływem estrogenów rosną szybciej i mają większą skłonność do nawrotów.

TS: Jakich produktów lepiej unikać, bo np. mogą zmniejszyć skuteczność leczenia?

AJG: W przypadku niektórych rodzajów chemioterapii nie wolno pić soku z grejpfrutów i przyjmować preparatów z dziurawca, ponieważ zakłócają metabolizm leków. Ale jeśli będzie to konieczne, lekarz na pewno o tym uprzedzi.

Pacjentki często są przeświadczone, że trzeba całkowicie zrezygnować z alkoholu, a to nieprawda. Raz na kilka dni można wypić kieliszek wina. Za to warto rzucić palenie. Choć papierosy nie mają wpływu na raka piersi, to potęgują ryzyko innych nowotworów, m.in. płuc, krtani, jamy ustnej, pęcherza moczowego, nerek.

TS: Co z suplementami diety? Pomogą wzmocnić organizm osłabiony chemią?

AJG: Po pierwsze, przyjmowanie jakichkolwiek preparatów trzeba skonsultować z lekarzem. Po drugie, właściwie zbilansowana dieta dostarczy organizmowi wszystkiego, czego potrzebuje. Po trzecie, nie ma takiego suplementu diety, który pomoże wyleczyć raka.

Niestety, wiele pacjentek, nie informując lekarza, korzysta z różnych preparatów albo ziół reklamowanych jako antynowotworowe. W najlepszym razie nie dają żadnego efektu, ale niektóre mogą pogarszać samopoczucie pacjentki albo zmniejszać skuteczność chemioterapii.

W żadnym wypadku nie wolno porzucać leczenia onkologicznego na rzecz medycyny alternatywnej. Choćby dlatego, że brak jakichkolwiek naukowych dowodów na jej skuteczność.

TS: A co z dotychczas przyjmowanymi na stałe lekami? Część pacjentek, zwłaszcza tych w starszym wieku, ma już zdiagnozowane inne choroby, jak nadciśnienie czy cukrzyca.

AJG: Trzeba przyjmować nadal preparaty przepisane na inne poważne schorzenia. Wyjątek stanowią leki hormonalne takie jak hormonalna terapia zastępcza (HTZ), łagodząca skutki menopauzy.

Młodsze pacjentki stosujące hormonalną antykoncepcję, jak pigułka, plaster czy wkładka, też muszą ją odstawić. Środki zawierające estrogeny lub progestageny (syntetyczne hormony) mogą przyspieszać rozwój choroby lub spowodować jej nawrót.

Dlatego w czasie leczenia i po nim zaleca się mechaniczne metody antykoncepcji, takie jak prezerwatywa albo spirala miedziowa, która nie uwalnia hormonów. To drugie rozwiązanie jest pewniejsze, bo w trakcie chemioterapii, a także na skutek stresu związanego z chorobą, terminy owulacji i miesiączki mogą się przesuwać, przez co trudniej określić dni płodne.

Kobiety, które chcą mieć jeszcze dzieci, przed chemioterapią powinny pomyśleć o zabezpieczeniu swojej płodności i ewentualnym zamrożeniu komórek jajowych.

TS: Czy podczas terapii antynowotworowej należy zrezygnować z seksu?

AJG: Nie ma takiej konieczności, jednak stres związany z chorobą sprawia, że ta sfera życia schodzi na dalszy plan. To zrozumiałe. Kobieta obawia się o swoje życie, przyszłość bliskich. Spadek libido jest także efektem ubocznym chemio- i hormonoterapii. Kolejny problem to suchość pochwy, która sprawia, że seks bywa bolesny. Warto porozmawiać o tym z partnerem. Ale nawet gdy znika ochota na seks, warto pamiętać o czułości. To tak samo ważne dla chorej, jak i dla jej bliskich.

TS: W przypadku kobiet, u których konieczna była mastektomia, czyli usunięcie piersi, nawet po zakończeniu terapii seks jest trudny. Bo pojawia się wstyd, skrępowanie spowodowane okaleczeniem.

AJG: W Polsce wciąż wykonuje się zbyt wiele mastektomii. Zawsze warto upewnić się, czy jest szansa na operację oszczędzającą. Jeśli nie w tym, to może innym ośrodku, bo zdarza się, że decyzja co do zakresu zabiegu zależy od nastawienia chirurga (operacja oszczędzająca jest trudniejsza) albo dostępności potrzebnego sprzętu.

Nadal niewiele kobiet, bo tylko około 10 proc., decyduje się również na rekonstrukcję piersi po mastektomii. Choć jest to zabieg bezpłatny, w pełni refundowany przez NFZ.

TS: Jakie wskazówki na dalsze życie daje onkolog pacjentce po zakończeniu leczenia?

AJG: Żeby pamiętała o okresowych badaniach i samokontroli piersi. A poza tym, żeby żyła normalnie i zapomniała o chorobie. Pacjentki często same się stygmatyzują. Wiele lat po wyleczeniu opowiadają o raku piersi jak o najważniejszym wydarzeniu w swoim życiu. A moim zdaniem trzeba o nim myśleć tak jak o przebytym zapaleniu płuc.

W tej chwili w Polsce jest ok. 70 tysięcy kobiet, które były w przeszłości leczone z powodu raka piersi. Nawrót choroby dotyczy 15 proc. pacjentek.

W Europie Zachodniej czy USA to jedynie 5–8 proc. Gorsze polskie statystyki wynikają przede wszystkim z tego, że raka piersi ciągle wykrywa się późno. Jednak aż 85 proc. kobiet, u których go stwierdzono, zostaje wyleczonych. To oznacza, że nigdy nie będą miały nawrotu raka piersi.

Rozmawiała Małgorzata Nawrocka-Wudarczyk

Dr Agnieszka Jagiełło-Gruszfeld jest kierownikiem Oddziału Zachowawczego Kliniki Nowotworów Piersi i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Centrum Onkologii – Instytutu w Warszawie.

Cenna wiedza

Informacji o chorobie i terapii szukaj na stronach fundacji oraz instytucji medycznych. Wiarygodne adresy to m.in. raknroll.pl, policzmysie.pl, amazonki.net, ptok.pl, onkologia.org.pl, cancer.org (strona anglojęzyczna). Znajdziesz tam rzetelną wiedzę i porady ekspertów.

Unikaj forów internetowych. Są pełne nieprawdziwych, często sprzecznych informacji, nie wzbogacą twojej wiedzy o terapii, a mogą wywołać panikę.

Nie wierz w cudowne metody. Podczas leczenia aż 80 proc. pacjentów onkologicznych korzysta dodatkowo z medycyny alternatywnej. Takie terapie bywają pomocne w przypadku drobnych dolegliwości, ale nie leczą nowotworów.

Pamiętaj, że stosowanie suplementów niewiadomego pochodzenia lub/i o niepewnym składzie może negatywnie wpłynąć na leczenie.

Rak i praca

O co zapytać lekarza, jeśli podczas terapii nie chcesz rezygnować z aktywności zawodowej? Jak o chorobie i leczeniu rozmawiać z pracodawcą?

Onkologa, który planuje twoją terapię, zapytaj: Czy możesz nadal pracować (zwłaszcza jeśli związane jest to z wysiłkiem fizycznym albo prowadzeniem samochodu)?

Na jakich etapach leczenia konieczna będzie nieobecność w pracy i jak długo potrwa?

Ile czasu może w sumie zająć leczenie?

Podczas rozmowy z pracodawcą najważniejsza jest szczerość. Twoja choroba to trudna sytuacja dla obu stron. Dla ciebie, bo jesteś pełna obaw o swoje zdrowie, ale też bezpieczeństwo ekonomiczne. Dla pracodawcy – bo musi przygotować się na twoją krótszą lub dłuższą nieobecność.

Jeśli chcesz pracować w czasie leczenia, powiedz o tym szefowi, podkreśl, że to dla ciebie ważne. Ustalcie warunki: obiektywnie oceń swoje możliwości.

Zamiast deklarować pełną gotowość i dyspozycyjność, możesz zaproponować np. pracę na część etatu. Dobrą opcją jest też praca online, nie będziesz musiała codziennie przychodzić do firmy, będziesz mogła pracować w godzinach, w których poczujesz się najlepiej.

Pamiętaj, że masz prawo do zwolnienia lekarskiego (L4), jednak o jego wystawieniu za każdym razem decyduje lekarz. Podstawą wystawienia zwolnienia może być również zły stan psychiczny. Zasady korzystania z L4 w przypadku nowotworu są takie same jak w przypadku innych chorób.

Zasiłek przysługuje przez czas choroby, nie dłużej jednak niż 182 dni, czyli ok. sześciu miesięcy. Jeśli po upływie tego okresu terapia trwa i uniemożliwia ci pracę, możesz starać się o przyznanie świadczenia rehabilitacyjnego albo prawa do renty.

Świadczenie rehabilitacyjne jest przyznawane na okres niezbędny do przywrócenia zdolności do pracy, nie dłużej jednak niż na 12 miesięcy.

Mastektomia uprawnia do ubiegania się o status osoby niepełnosprawnej i rentę inwalidzką. Jest przyznawana maksymalnie na 5 lat (co roku trzeba stawać przed komisją lekarską).

Konsultacja: Arkadiusz Pączka, zastępca dyr. gen. Pracodawców RP, ekspert kampanii Pracuję z nią, www.pracujeznia.pl

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.